poniedziałek, 2 maja 2016

Post No.135:"Noc Wielkiego Wiatru" oraz Musseden Temple

Z początkiem maja trafiliśmy nad wybrzeże Irlandii Północnej i wydawało by się, że i dla nas w końcu zaświeciło w tym roku słońce. Gdy tylko skończyliśmy śniadanko w naszym B&B, ruszyliśmy w kierunku zachodnim i po przejechaniu kilkunastu kilometrów, naszym oczom ukazał się widok wprost bajeczny…
Znaleźliśmy się nieopodal miasta Castlerock, którego położenie wydawało się wprost wymarzone dla tutejszych mieszkańców: znajdowało się pomiędzy dwoma przepięknymi plażami.
Lecz tym razem nie zjeżdżaliśmy na dół, nad samą plażę lecz zgodnie ze wskazaniem naszego GPS-sa, skręciliśmy w prawo i przejechaliśmy przez przepiękną bramę wjazdową…
Gdy wjechaliśmy na parking wyglądało na to, że jesteśmy jednymi z pierwszych gości.
Zauważyliśmy również, że na pobliskich krzewach zakwitły rododendrony. 
Te fantastycznie różowe kwiaty przepięknie rozkwitają właśnie w tym okresie w całej Irlandii, a największe ich ilości widzieliśmy w hrabstwie Kerry.
Podeszliśmy do drewnianej budki, która stała na skraju parkingu, służącej tutaj jako punkt uiszczenia opłat za parking. Wewnątrz budki siedział młody człowiek i było nam go troszkę żal, gdyż dzień choć słoneczny, to jednak był bardzo zimny. 
Wychodząc z parkingu, trafiamy na szutrową alejkę prowadzącą do tutejszych ruin - Downhill House. Ta dawna posiadłość została zbudowana dla Fredierick’a Harvey’a ówczesnego anglikańskiego duchownego, Biskupa Derry.
W trakcie naszej marszruty, ruiny te rosły nam w oczach, ukazując nam ogrom dawnej posiadłości…
Wykładowca Peter McMullan i jego uczniowie z Northern Regional College za pomocą komputerów dokonali udanej animacji komputerowej wyglądu Downhill House. Dzisiejszy kompleks w żaden sposób nie przypomina dawnej świetności, gdy mieszkał i ucztował w nim Biskup Derry. 
www.earlbishopstrail.com
Dzięki tym samym studentom wykonano wizualizację wnętrza posiadłości, biorąc pod uwagę zamiłowanie Biskupa Derry do włoskiej sztuki. 
www.earlbishopstrail.com

Zanim wkroczymy do samych ruin, rozglądamy się dookoła nas. 
Na prawo od wejścia, daleko w oddali widzimy część miasteczka Castlerock oraz wejście do tamtejszego portu.
 Na lewo znajduje się Mauzoleum. Powstał jako grób, dla brata Biskupa, George’a.
 Grób jest pusty i wcześniej wyglądał zupełnie inaczej:
Jak widać na zdjęciu powyżej, górna część uległa zniszczeniu pamiętnej, dla wszystkich Irlandczyków, nocy 06 stycznia 1839 roku, którą historia nazwie potem
"Nocą Wielkiego Wiatru"!!!
***
Rankiem dnia 06 stycznia 1839 roku, oczom mieszkańców Irlandii ukazały się zaśnieżone ulice, wzgórza i pola, dzięki opadom śniegu które trwały przez całą noc. Wraz z mijanymi godzinami, nad Irlandię nadciągnął ciepły front znad Atlantyku, powodując tajanie białego puchu. Przez cały dzień, temperatura w kraju znacznie wzrosła powyżej średniej sezonowej, w wyniku szybkiego topnienia śniegu. Wkrótce potem nad Irlandię nadciągnął zimny front, który zderzył się z ciepłym powietrzem Zielonej Wyspy...
Pierwsze sygnały o sztormie zaczęły napływać z Hrabstwa Mayo, już około południa. 
Chwilę potem ciśnienie w całym kraju spadło do bardzo niskiego i rzadko notowanego, nawet dzisiaj, poziomu, wynoszącego 918 hPa. Siła wiatru swoje apogeum osiągnęła o północy a jego prędkość wynosiła ponad 180 km/h!!
 Sztorm ucichł dopiero nad ranem, oddalając się w kierunku wysp brytyjskich. 
Taka destrukcyjna siła, która trwała około 18-stu godzin, musiała zebrać swoje żniwo: zginęło około 300 osób, zazwyczaj przez upadające i latające przedmioty. 
Zwierzęta hodowlane takie jak konie, osły, krowy i owce, praktycznie przestały w Irlandii istnieć; 90% z nich zginęło w trakcie trwania sztormu. Wiosną 1839 roku nie słyszano śpiewu ptaków, które tak samo jak zwierzęta hodowlane, w większości zginęło.
Nie inaczej było z lasami: obliczono, że wiatr „położył” 250.000 drzew. 
 W samym tylko Dublinie, przy rzece Liffey, całkowicie zostało zniszczonych 38 domów. Do całkowitej rozbiórki nadawały się 364 domy a 4,846 z nich, zostało bez dachu!!!
Wokół Irlandii, tylko tego jednego dnia zatonęły 42 statki!!! Sól morską, którą niósł wiatr, wyczuwalna była nawet w Centrum Irlandii. Śledzie i innego typu ryby, znajdowane były w odległości 3 kilometrów od linii brzegowej!!! 
Ludolf Backhuysen's Ships in a Storm
Obliczono, że ogrom szkód, które wyrządził sztorm z 1839 roku, dzisiaj opiewałby na sumę 250 mld €!!! Dzisiaj niestety wydaje się, że tzw. "Noc Wielkiego Wiatru", zaginęła gdzieś w kartach historii Irlandii. Nie wielu Irlandczyków słyszało lub znało tę smutną i tragiczną historię własnego kraju...

***
Zdaje się, że początkiem końca tej wielkiej posiadłości był pożar, który w 1851 roku ogarnął lewe skrzydło domu. Ogniem zajęło się pierwsze piętro i dach. 
Paradoksalnie Posiadłość została zupełnie nietknięta w czasie „Nocy Wielkiego Wiatru” choć, jak pisałem wcześniej, Mauzoleum zostało częściowo zniszczone.
Sam budynek w dzisiejszych czasach robi wrażenie strasznie ponurego.
Być może odnosimy takie uczucie za sprawą tynku, który został nałożony w czasach II wojny światowej. Właśnie w tym to okresie posiadłość ta służyła jako koszary dla członków służby pomocniczej RAFu. Miejscowi uważają , że tak jak budynku nie zniszczył, wiatr, woda i ogień, tak właśnie zniszczyli ją osoby, które dostały dach nad głowa w czasie swoich szkoleń... 
Po zamknięciu ośrodka szkoleniowego w 1946-ym roku, dawna posiadłość Biskupa popadła w ruinę.
Właściwie nie zamierzam Was zanudzać rozmieszczeniem i nazwą poszczególnych pokoi...
 ..gdyż tak na prawdę ruiny Downill House nie są w dniu dzisiejszym naszym celem...
W końcu zobaczyliśmy nasz cel: Mussenden Temple - Świątynie Mussenden.
Zbudowana w 1789 roku nad skrajem klifów Świątynia ta była swego rodzaju prezentem dla swojej bratanicy, Frideswide Bruce i miała służyć jako Biblioteka. 
Wielu ludziom z otoczenia Biskupa nie podobała się wielka zażyłość ze swoją Bratanicą, podejrzewając między nimi romans, lecz nigdy tego nie udowodniono. 
Natomiast sama Fridewide, nie mogła znieść ludzkich pomówień i ze zgryzoty wkrótce zmarła.
My zaś, stanęliśmy tuż przez drzwiami, podziwiając masywność budowli, i...
...weszliśmy do wewnątrz tego małego i okrągłego pomieszczenia. 
Od razu rzucają nam się w oczy wielkie okna i jakby instynktownie, od razu idziemy do jednego z nich, umieszczonego po lewej stronie.
To co ujrzeliśmy, skutecznie zamknęło nam usta na kilkanaście następnych minut. 
Zobaczyliśmy widok przepiękny i zachwycający zarazem...
Słyszeliśmy, jak niewidoczny wiatr uderzał w szyby...
Widzieliśmy, jak białe wstęgi fal, rozmywały się na plaży...
Słyszeliśmy szum Oceanu, przez uchylone drzwi!
To wszystko razem, potęgowało w Nas jakieś niesamowite, trudne do opisania uczucie, a my tak staliśmy i staliśmy, nie mogąc się napatrzeć na te naturalne piękno, które stworzyła Natura...
Moja druga połówka nie wytrzymała i wybiegła na zewnątrz, stanęła przy murku odgradzającym nas od klifu i oddała się temu, co lubi najbardziej ...
Świątynia Musseden, zbudowana z przeznaczeniem jako Biblioteka, to niewątpliwie urocze miejsce, lecz ja osobiście wątpię czy mógłbym czytać książki w takim pięknym i magicznym miejscu. 
Prawdopodobnie wnętrze Biblioteki za czasów Biskupa, wyglądało tak:
www.earlbishopstrail.com
Trzysta lat, które upłynęło od czasu budowy, to trzysta lat ciągłych uderzeń oceanicznych fal w tutejszy brzeg. Przez trzy wieki woda zabrała 10 metrów lądu sprawiając, że już w naszych czasach Świątyni groziło zawalenie się, gdyż Temple Musseden stanęła na skraju klifu...

fragment filmu: The North Coast of Northern Ireland - DJI Phantom 3 by Sean Curran
W 1997 roku Rząd Irlandii Północnej postanowił ratować zabytek: specjalne ekipy wykonały olbrzymie i, biorąc pod uwagę panujące warunki atmosferyczne, czasochłonne prace, które miały za zadanie zabezpieczyć zabytek przed zapadnięciem. Wwiercono i wbito specjalne, długie kotwy mocujące, mające za zadanie związanie w pobliżu wszystkich skał.

 
Zadanie zostało w całości wykonane: Temple Musseden wciąż będzie stało na skraju klifu przez następne 100 lat. A my, podziwiając okoliczna panoramę, wiemy już skąd i dlaczego nad skrajem klifu, zwisają metalowe siatki.
Tym razem poszliśmy na lewo od samego budynku. To właśnie z tego miejsca najczęściej robione są zdjęcia, które znaleźliśmy wcześniej na stronach google.
Muszę przyznać, że Irlandia Północna ma na prawdę piękne północne wybrzeże i samych atrakcji na niej jest na prawdę sporo. W zasadzie opisałem je już wszystkie, ale z przyjemnością chciałbym pokazać Wam film, który nakręcił dzięki swojemu dronowi, Sean Curran.
Obejrzyjcie filmik w HD:
Autor: Sean Curran
Tytuł: The North Coast of Nothern Ireland
Nam czas było wracać, gdyż zimny wiatr nas skutecznie wychłodził. Czekała nas powrotna droga ku ruinom, przez które już przechodziliśmy wcześniej. Napytanie czy warto odwiedzić tak odległy przecież zakątek Irlandii, nasza odpowiedz brzmi: tak. Panoramę która można zobaczyć z klifów Downhill jest wyjątkowa i chyba.... jedyna taka w całej Irlandii. 

Koordynaty GPS:
55°09'45.74"N    06°48'50.29"W

INFORMACJE:
Web Page:

5 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. To Fakt. Filmik jest jednym z lepszych jakie widziałem!!! Pozdrawiam Mateusz

      Usuń
  2. Gdybym miała określić Irlandię jednym słowem - to byłoby to słowo "zielony". W tym kraju oraz z takim otoczeniem chyba rzadko zapada się tam na depresję.
    Pozdrawiam zielono:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejna wspaniała podróż, niesamowite miejsca. Nawet, jeśli ostatnio nie komentuję na bieżąco wszystkich wpisów, to nadal czytam wszystko z ogromnym zainteresowaniem.Pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Temple Musseden robi wrażenie. Gdybym była na miejscu Fridewide nigdy bym w zgryzotę nie popadła. Ech, czemu nikt mi nie wybudował takiej świątyni i nie wypełnił jej książkami ?!
    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń