sobota, 20 czerwca 2015

Post No.122: Magiczne klify i plaża Whiterock.

Magiczną plażę i klify Whiterock pierwszy raz zauważyliśmy dwa lata temu, gdy zwiedzaliśmy nawiedzony zamek - Dunluce Castle w Irlandii Północnej.  
Więcej o nawiedzonym zamku możecie przeczytać w poście nr.39. Zapraszam!
To własnie tamtego dnia, wyglądając z dziedzińcowego okna ruin zamku i patrząc na zachodnią stronę linii brzegowej, zauważyliśmy przepiękny widok, który nas nie tylko urzekł, lecz również oczarował:
Właśnie wtedy obiecaliśmy sobie, że któregoś dnia odwiedzimy pobliską plażę, przy której znajdują się białe klify, a które miejscowi od dawien dawna nazywają Whiterock. Niestety, musiały minąć aż dwa lata, zanim ponownie pojawiliśmy się w północnych regionach Zielonej Wyspy.
 W czasie naszej nowej podróży, zanim dotarliśmy na samą plażę, zatrzymaliśmy się na parkingu widokowym, który znajduje się tuż za Zamkiem Dunucle.
Google Map
Wyszliśmy z samochodu na dość silny i nieprzyjemnie zimny wiatr, który nie zapowiadał nadejścia lata w Irlandii, pomimo tego, że mieliśmy już początek czerwca. Choć było nieprzyjemnie, szybko zapomnieliśmy o niedogodnościach dzięki widokowi, który mieliśmy przed sobą:
Atlantyckie fale z głośnym szumem rozbijały się o skały, których kolor kontrastował z kolorem Oceanu. Gdyby tylko choć na chwilkę wyjrzało zza chmur słoneczko... Lecz niestety, nie chciało...
Przesuwając się na prawy róg parkingu, niemalże na sam jego skraj, możemy podziwiać skalną formę, która do złudzenia przypomina profil mężczyzny.
Miejscowi wiele lat temu nazwali ów profil "Nosem Napoleona", gdyż nos ten wyglądał zupełnie inaczej i faktycznie nieco go przypominał. Niestety w wyniku działania czasu, wiatru, deszczu oraz morskiej bryzy, działającej na wapienne skały, kształt nosa uległ zmianie.
Poniżej przedstawiam dwa zdjęcia, w tym jedno archiwalne, dzięki którym sami możecie zobaczyć różnicę:
Czas ruszyć na plażę, która znajduje się niecałe dwa kilometry dalej, jadąc w kierunku zachodnim.
Widząc brązową tabliczkę informacyjną, zjeżdżamy z drogi A2 skręcając w prawo. Jadąc wąską drogą, opadającą stromo w dół, powoli pokonujemy parę zakrętów, szukając dla siebie miejsca parkingowego. Pomimo obaw nie mamy z tym większych problemów, gdyż plaża Whiterock udostępnia ich aż pięć i wszystkie są za darmo.
Google Map
 Whiterock posiada świetną infrastrukturę dla plażowiczów: przebieralnie oraz prysznice w specjalnie zbudowanych do tego celu budynkach gospodarczych. Latem, w czasie słonecznych dni, przyjeżdża tutaj mnóstwo ludzi, gdyż plaża co roku otrzymuje status Niebieskiej Flagi, czyli najczystszego, wolnego od jakichkolwiek zanieczyszczeń, kąpieliska.
Zauważyliśmy również specjalne pomieszczenie obserwacyjne dla ratowników, będące jednocześnie punktem informacyjnym i opatrunkowym...
My natomiast, ruszyliśmy zbudowanym z desek traktem ku miejscu, gdzie fale Oceanu Atlantyckiego kończyły swój bieg...
Na plaży, siedząc na Quadzie, ratowniczka bacznie obserwowała kąpiących się w Oceanie....
To jedna z rzeczy, która w Irlandii wciąż mnie zadziwia: pomimo przenikliwego, zimnego wiatru, chętnych na kąpiel nie brakowało.  W jesiennych kurtkach po plaży spacerowało sporo osób a wokół nas pełno latorośli harcowało sobie w najlepsze, w zimnej przecież, wodzie.
Szczerze mówiąc, my nawet nie pomyśleliśmy o zamoczeniu nóg a tu proszę, hartowanie ciała od najmłodszych lat. Chcieliśmy Wam pokazać kąpiące się dzieci, które z wielką radością pluskały się tuż przy brzegu, lecz fotografowanie pociech w Irlandii jest zakazane.
Ruszyliśmy na prawo. Szliśmy aż do miejsca, w którym kończył się piasek a zaczynała jakaś betonowa przeszkoda. Nie byliśmy do końca pewni, czy możemy ją pokonać, lecz nikt za nami nie wołał, napisów ostrzegających przed niebezpieczeństwem również nie było, więc parliśmy naprzód.
Gdy pokonaliśmy tę małą blokadę, naszym oczom ukazała się maluteńka zatoczka:

Gdy weszliśmy na "kamykowy dywan" i przeszliśmy parę kroków, ujrzeliśmy panoramę klifów Whiterock...
Po pokonaniu dalszych paru metrów, znaleźliśmy się w miejscu, na którym niczym stalagmity, z piasku rosły w górę wapienne skały, które swą wysokością znacznie nas przewyższały.
Szliśmy tak wzdłuż tej plaży na której, zdaje się, byliśmy dzisiaj zupełnie sami.
Moja Żonka "szalała" pomiędzy białymi wapiennymi skałami, a ja co rusz patrzyłem na morze, gdyż był to czas przypływu. Obserwując co jakiś czas fale, szukałem ewentualnych dróg ucieczki, gdyby nas nagle odcięło od suchego lądu.
Nasza ciekawość pcha nasze nogi do przodu, nie możemy "nasycić" swoich oczu....
Daleko przed nami, widzieliśmy ruiny "Nawiedzonego Zamku Dunluce".
Tuż obok, po prawej stronie, możemy dostrzec Parking widokowy, lub raczej samochody na nim stojące, na którym przebywaliśmy pół godziny wcześniej...
Niestety jaskinie, które widzieliśmy w oddali, z powodu przypływu, nie były dzisiaj dla nas dostępne.
Trochę szkoda, gdyż prawdopodobnie ominęły nas takie oto widoki, które uwiecznił Robert French na początku XX wieku...
Robert French. National Library of Ireland
Robert French. National Library of Ireland
Lecz nie narzekaliśmy, a nawet więcej, również znaleźliśmy jaskinie, choć może nie tak okazałe jak te, które uwiecznił Robert French.
Oczywiście byłem ciekaw, jak głęboka jest taka jaskinia, więc schyliłem się i zajrzałem do środka...
...a chwilę potem sprawdziłem sam osobiście.
W wewnątrz było strasznie dziwnie: w środku potęgował się szum fal rozbijających się o brzeg, których odległość od tego miejsca była dość znaczna.
Stwierdziłem, że za mój styl czołgania, medalu w wojsku bym nie dostał...:-)
Takich jaskiń w okolicy jest znacznie, znacznie więcej...
Wciąż maszerowaliśmy w kierunku ruin Dunluce Castle i z coraz większym smutkiem patrzyliśmy na coś, co jest dla nas dzisiaj niestety nieosiągalne. Szkoda...
Doszliśmy do miejsca nazwanego przez miejscowych Little Wishes Arch.
Ten wspaniały, wapienny łuk wyłonił się nam dość niespodziewanie i byliśmy w lekkim szoku, gdy go ujrzeliśmy...
Prawdziwą wielkość wapiennego łuku udało nam się ukazać dzięki turyście, który niespodziewanie pojawił się nam na szczycie klifu.
Oczywiście stanęliśmy pod łukiem, ale życzeń, które wypowiedzieliśmy zdradzić Wam nie możemy...   :-)
Niestety dalsze nasze zwiedzanie uniemożliwiły fale, choć byliśmy już tak blisko... Jednakże to co nie udało się nam, może uda się komuś z Was, tak samo jak udawało się to wcześniej innym...
 
www.ulsterquid.com
Klify Whiterock są na prawdę przepięknym dziełem natury, które powstały aż 65 milionów lat temu. Właśnie wtedy, w tymże miejscu istniało ciepłe i dość płytkie morze, w którym żyły organizmy zwane coccolitths. Szkielety tych jednokomórkowców z biegiem czasu nagromadziły się i pokryły dno morza. Następnie skompresowały się do postaci kredy, którą możemy w dniu dzisiejszym oglądać jako wapienne skały... Oczywiście cały ten proces trwał miliony lat.
Skały te, wiekami rzeźbione przez wiatr, deszcz oraz Ocean uformowały dziś kształty, które dzisiaj zwiedzamy. Dodatkowo klify te bogate są w różnego rodzaju skamieniałości, które zauważamy gołym okiem: belemity oraz krzemienie...
Niektóre z nich, można bardzo łatwo wyjąć...
Obserwując postępujący przypływ, podjęliśmy decyzję o powrocie.
I tak w końcu doszliśmy do miejsca, z którego rozpoczęliśmy naszą dzisiejszą przygodę.
Oto zrzuty z filmu , który umieścił na You Tube Shaun Costello, przedstawiający klify Whiterock z lotu ptaka:
*********************************************
Lokalizacja:
Centre Sandhill Drive, Portrush BT56 8DF, Wielka Brytania
Koordynaty GPS:
55°12'20"N   06°36'44"W
Film:
Autor: Patrick Żerkowski
MAPA:
*********************************************

14 komentarzy:

  1. Niesamowite....wspaniałe miejsce!! Elżbieta Łukowska

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudna to wyspa !!!
    I te irlandzkie pola golfowe... (na filmie)
    Pozdrawiam jak zawsze ciepło, i Ciebie, i Żonkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Ewo! Pola golfowe też zauważyłaś? :-) Dziękujemy za bardzo ciepłe pozdrowienia :-)

      Usuń
  3. Kolejny wpis dostarczył mi niesamowitych wrażeń. Co za wspaniałe, magiczne miejsce. Może kiedyś wrócicie tam, żeby zwiedzić jaskinie, jak będzie odpływ? No i plaża, jak widać, cieszy się powodzeniem. Nasze polskie wybrzeże zawsze wydawało mi się nudne, bo można iść cały dzień plażą przed siebie i krajobraz się nie zmienia, piasek i woda. Żadnych klifów czy skał. I jak się okazuje, Irlandczycy nam tych plaż zazdroszczą, bo nie mają ich zbyt wiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej Wojtuś. Niestety odległość oraz cena jaką wołają sobie za nocleg w B&B jest powodem naszych rzadkich odwiedzin. Za jeden dzień noclegu wołają sobie, (za jedną osobę) 40 funtów, więc jest to o wiele więcej niż normalnie w Republice. Cóż niestety sława hrabstwa Antrim, wywindowała ceny w górę. Miejsce jest absolutnie przepiękne a wygląda jeszcze lepiej, gdy słońce świeci. Pozdrawiamy Cię Wojtku serdecznie

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. To prawda Patrycjo!!! Pozdrawiamy Cię Ciepluteńko!!!

      Usuń
  5. Zdecydowanie jestem zachwycony . Sama plaza jak i wpisem:-) . Nie bylo mi jeszcze dane byc w tamtej czesci irlandii i ciagle mam w planach a dzieki wam moja lista miejsc ktore chcialbym tam zobaczyc ciagle rosnie za co bardzo Dziekuje i Pozdrawiam . Filip :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejka Filipie. Miejsce jest faktycznie super. Jeśli tu kiedyś trafisz, mam nadzieje zobaczysz o wiele więcej niż My sami. Zyczymy ci już teraz i słońca i odpływu. Pozdrawiamy!!!

      Usuń
  6. dzieki twoim opisom i pieknym zdjeciom wybieram sie tam w przyszym tygodniu. chcialabym trafic w porze odplywu. czy wiesz o jakiej porze dnia lub nocy jest odplyw?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Anonimowy. Bardzo dziękujemy za tak przemiły komentarz. Jeśli chodzi o pływy, polecam tę stronę: https://www.tidetimes.org.uk/portrush-tide-times
      Pozdrawiam.

      Usuń